W dalekim lesie cia³o dogorywa,
Wiatr zachmurzony w¶ród ga³êzi ¶ni,
Stoisz nade mn± ca³a nieprawdziwa
I liczysz moje dni.
Brzozy m³odniej± i bia³± bibu³k±,
Bibu³k± bia³± ³uszcz± swoje pnie,
Serce zamar³o w trwodze przed kuku³k±,
Co ju¿ skaza³a mnie.
Ty i kuku³ka - dwa z³owieszcze g³osy,
Które witaj±, gdy po¿egnaæ chc±,
A wko³o wrzosy, zesz³oroczne wrzosy
Ca³e pokryte rdz±.
Banalny pejza¿ smuci twarz poblad³±,
S±czy siê z nieba lazurowy czad.
Na mchu po¿ó³k³ym bia³e prze¶cierad³o
Zakre¶la ca³y ¶wiat.
Stoisz i milczysz w±t³± sw± ¿a³ob±,
Ale ju¿ dla mnie zdasz siê gar¶ci± mg³y,
Gar¶ci± ob³oków, które razem z tob±
P³akaæ a¿ tutaj sz³y.
Zostaw samego mnie. I b±d¼ szczê¶liwa.
S³oñce zachodzi, wiêc ju¿ id¼, ju¿ id¼!
¦mieræ to jedyna liryka prawdziwa,
Dla której warto ¿yæ.
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl